Kategoria: (NIE)O sztuce, Panars
Dlaczego trzeba zawsze o czymś gadać, żeby nie było głupio? […] Właśnie po tym można poznać, że spotkało się kogoś wyjątkowego, kiedy można się zamknąć na chwilę i razem pomilczeć. – W jednej ze scen filmu Pulp Fiction, tymi słowami Uma Thruman zwraca się do Johna Travolty.
Gdy zapada krępujące milczenie w komunikacji pomiędzy ludźmi, zdarza się, że powstaje swojego rodzaju napięcie emocjonalne oraz potrzeba szybkiego załatania niezręcznej ciszy. Przyczyn należy szukać w naszej współczesnej kulturze, w której milczące osoby przestają jakby „istnieć”, a liczą się jedynie te gadające – często aż nadto, popadając tym samym w obłęd bełkotu czy wręcz irracjonalność kakofonii.
Mówię, więc jestem
Dwa krótkie zdania, rozpoczynające niniejsze przemyślenia, z filmu Quentina Tarantino są kwintesencją panującej w obecnej umasowionej kulturze tendencji do ciągłego mówienia – nieważne czy z sensem czy bez. 