Kategoria: (NIE)O sztuce, Panars
„Nie(zła) sztuka II – czyli kolejna dawka absurdów”
Nic nadzwyczajnego – łgać. Ludzką rzeczą jest kłamać, naciągać prawdę lub nie mówić wszystkiego, zazwyczaj po to, by coś zataić, wyolbrzymić czy umniejszyć, lepiej przedstawić lub gorzej. W miarę jak rozwijał się człowiek, ewoluowało razem z nim kłamstwo: od naiwnego i niesfornego, do wyrafinowanego i wyrachowanego; i jak każda dziedzina ludzkiego życia, ktoś musiał się w niej wyspecjalizować. Tak powstał zawód – polityk.
To politycy uczynili z kłamstwa swojego rodzaju sztukę – nie do końca dla niej samej. Obietnicami malują – swoim potencjalnym wyborcom – wykwintne obrazy lepszego życia, pewną wargą i ozorem kreślą cudowne wizje dostatku i dobrobytu, dają popis fantastycznym i odważnym eskapadom wyobraźni, zręcznie wkomponowując swoje groteskowe brednie w równie irracjonalną rzeczywistość o odcieniu szarości i smaku marazmu. Ich sztuka – targana zmiennymi nastrojami przeciętnych koneserów – brutalnie wyrasta z naiwnych oczekiwań oraz marzeń elektoratu, który mimo wszystko zdaje sobie sprawę, że za pstrym płótnem frazesów nie kryje się zbyt wiele. Ludzie coraz mniej chętnie wysłuchują zmysłowych i melodyjnie brzmiących „kompozycji” deklaracji, zapewnień i obietnic oraz „wariacji” wzajemnych obelg i oskarżeń.
Opinia publiczna nie zawsze jest łaskawa i bywa bardzo krytyczna dla swoich „artystów”. Politycy jednak, nie zważając na głosy dezaprobaty, dalej tworzą swoje awangardowe komedie grozy, komiczne wizerunki władców i niespełnionych romantycznych bohaterów, ciągle kreują i wznoszą bastiony ułudy, fechtując przy tym słowem jak cepem.
Życie jest piękne – ktoś kiedyś powiedział; chyba nie wiedział, że może być piękniejsze. I właśnie to jest celem prawego polityka w sztuce kłamstwa – upiększanie nam tego życia, „by żyło się lepiej”, a nawet „4 razy tak” niż się żyje – w myśl haseł wyborczych jednej z polskich partii.
Kategoria: (NIE)O sztuce, Panars

Fot. Ivan Mlinaric / Flickr.com
Stale prowadzone bombardowania wyimaginowanymi ideałami piękna sieją spustoszenie w postaci kompleksów, zaniżonej samooceny, anoreksji, bulimii bądź poważnych uszczerbków na zdrowiu „koksików”. Powstają niezłomne armie niestrudzonych w walce zmanipulowanych ludzi. Fechtują z niepokonanym wrogiem człowieka, z bestialską Niedoskonałością, wynikającą z jego natury. Mogłoby się zdawać, że niedoskonałość jest czymś oczywistym. Wielu forsuje swoje ciała, by sprostać okrutnym wymogom, chłoszcze swoje dusze obłędem, że coś jeszcze można poprawić, udoskonalić.
Nie ma nic złego, że ktoś ma taki, a nie inny ideał piękna. Jednak, każdy kto chce go narzucić komuś innemu, musi liczyć się z tym, że może przynieść opłakane skutki, jeśli ktoś za bardzo przejmie się swoją niedoskonałością, tym, że nie może spełnić wymogów umasowionemu wyobrażeniu piękna. Fotograficzne techniki i różne programy umożliwiają nieograniczoną możliwość modelowania obrazów na użytek autora, czy kogokolwiek. 
Kategoria: (NIE)O sztuce, Panars
Dlaczego trzeba zawsze o czymś gadać, żeby nie było głupio? […] Właśnie po tym można poznać, że spotkało się kogoś wyjątkowego, kiedy można się zamknąć na chwilę i razem pomilczeć. – W jednej ze scen filmu Pulp Fiction, tymi słowami Uma Thruman zwraca się do Johna Travolty.
Gdy zapada krępujące milczenie w komunikacji pomiędzy ludźmi, zdarza się, że powstaje swojego rodzaju napięcie emocjonalne oraz potrzeba szybkiego załatania niezręcznej ciszy. Przyczyn należy szukać w naszej współczesnej kulturze, w której milczące osoby przestają jakby „istnieć”, a liczą się jedynie te gadające – często aż nadto, popadając tym samym w obłęd bełkotu czy wręcz irracjonalność kakofonii.
Mówię, więc jestem
Dwa krótkie zdania, rozpoczynające niniejsze przemyślenia, z filmu Quentina Tarantino są kwintesencją panującej w obecnej umasowionej kulturze tendencji do ciągłego mówienia – nieważne czy z sensem czy bez. 