Kategoria: Codzienność, Panars, Polecamy | Trackback: Link | Autor: Michał.Ż
Pewne muzeum w Dortmund kontra pewna siebie sprzątaczka, która utwierdzona w swej pewności doświadczeniem zawodowym ośmieliła się potraktować dzieło sztuki warte „jedynie” 800tys. euro – zwykłą, prozaiczną szmatą. Kwota może boleć, jednak owe dzieło, o które tyle hałasu – jeszcze bardziej…
Taka sztuka, że została potraktowana jak brudny zlew (Fotografia – źródło wyborcza.pl). Może była zbyt bliska rzeczywistości, a może zbyt daleka od niej? Czym było dzieło, zanim spoczęło w ramionach troskliwej o porządek sprzątaczki? Na niejednej melinie można spotkać lepsze „przejawy ludzkiego artyzmu”.
A no właśnie przypominało dokładnie wszystko to, czego przypominać nie powinno. Parę desek i zasyfiona miska to sztuka czy odzwierciedlenie rzeczywistości? Śmiem wątpić. Ok., nie znam się, ale czy ten kto to stworzył, zrobił to dla jaj, czy na poważnie? A czy ci co to oglądają i się zachwycają są poważni czy śmieszni? Też dobre pytanie…
Ach ta sztuka nowoczesna…
Tyle kontrowersji…
Tyle niezrozumienia…
Sami wszędzie głupcy i dyletanci…
W sumie wole być dyletantem niż oświeconym jak ta wytarta miska strasząca spod sterty drewna.
Mimochodem przypomina mi się scena z filmu „Nie lubię poniedziałku”, gdy jeden z bohaterów pozostawił w muzeum część od kombajnu, która przez grupę koneserów zyskała poklask i podziw.
Rozumiem prostotę w jakimkolwiek dziele, ale żeby prostactwo i kicz? Chyba już nie…
Źródło informacji:
kultura.wp.pl
wyborcza.pl
Kiedy coś nakapało z sufitu to trzeba to posprzątać ( to jest logika ) i mimo że sprzątaczka, jako jedyna to zrozumiała to teraz oskarżana jest o zniszczenie dzieła hehe. A przecież przez ten gest stała się jego częścią, nieodłączną od tego momentu historią.
Odnośnie ceny to ciekawe czasy, kiedy potrafimy wyceniać rzeczy, których nie rozumiemy. – Po za tym jestem zdania, że coś jest warte tyle i ktoś chce za to zapłacić ( tutaj się tylko wycenia – finansowa imaginacja )